Everton - Blackburn Rovers 1:4

7 stycznia, Goodison Park


Pomimo licznych zapowiedzi że potraktujemy Puchar Anglii jak najbardziej na serio Everton doznał dotkliwej porażki na własnym boisku z Blackburn Rovers. Spotkanie było rozstrzygnięte praktycznie w pierwszej połowie kiedy to na talicy widniał wynik 3:0 dla przyjezdnych.

Rezultat nie odzwierciedlał tego co się działo na boisku jednak to zawodnicy Rovers potrafili wykorzystac błędy i to oni będa grali w następnej rundzie. Czekac ich tam będzie teoretycznie łatwe zadanie bo zmierza się z Luton Town(w Carling Cup wygralismy z nimi 4:0) lub z QPR.

Powracajac do meczu to już w piatej minucie trybuny na Goodison Park ucichły ponieważ po strzale z dystansu Bentleya Tim Howard odbił piłkę tak niefortunnie że jakby nie dobitka Derbyshire'a to i tak pewnie by ona wpadła do bramki. Tak oto młody napastnik mógł się cieszyc razem z drużyna z prowadzenia. Cała akcja zaczęła się od straty piłki VdM na swojej połowie (sytuacja dosc podobna do straty Valente w meczu z Charltonem tylko odległosc nieco dalsza od pola karnego). To na co narzekamy w każdym meczu czyli nie przyznawanie nam karnych i w tym oto spotkaniu się wydarzyło. 4 minuty po stracie bramki zawodnicy The Toffees domagali sie karnego po zagraniu ręka Todda - niestety nie otrzymalismy jedenastki.

W 14 miniucie Arteta miał dobra okazje po akcji Johnsona jednak strzelił ponad poprzeczka. 2 minuty pózniej kolejna sytuacja na karny, Pedersen - nie widzialem jej ale jak komentator Blackburn powiedział że ewidentny karny to chyba cos w tym musi byc.

w 20 minucie pan sędzia Marinerr podyktował faul w okolicy 20 metra od naszej bramki który to Pedersen jak na złosc zamienił na bramkę. Strzał był precyzyjny i nie ma za bardzo co winic Howarda, jedyne co można zarzucic to to że mógł sie troche lepiej ustawic.

Potem mielismy pare sytuacji jednak były one niecelne i oto na 6 minut przed końcem pierwszej połowy wszyscy przecierali oczy z zdziwienia jak w dziecinny sposób Gallaher ograł Yobo i sprawił że powiedzenie o niewykorzystanych sytuiacjach sie sprawdziło i w tym przypadku.

Wynik do przerwy 3:0 i praktycznie po meczu. W drugiej połowie dalej napieralismy na bramkę co zaowocowało golem z karnego Johnsona. Tym razem sędzia musiał podyktowac karnego bo bardziej ewidentnie nie dało sie chyba sfaulowac.

Była to 69 minuta i to było wszystko na co było nas stac w tym spotkaniu. Na koniec wprowadzony po przerwie Benny McCarthy wykorzystał chwile zagapienia Lescotta i w doliczonym już czasie ustalił wynik spotkania na 4:1 dla przyjezdnych. Jest to drugi gol byłego zawodnika Porto który nam strzelił w drugim meczu przeciw nam - a Moyes miał okazje go sciagnac...

Tak oto nasze marzenia o kolejnych rundach Pucharu Anglii dobiegły końca.

Everton - Blackburn Rovers 1:4 (2:0)

Bramki: Johnson 69'karny - Derbyshire 5' Pedersen 21'Gallaher 38' McCarthy 90'
Żółte kartka Nuno Valente Carsley- Perdersen Ooijer Derbyshire McCarthy

Składy:

Everton:Howard Neville(c) Yobo Lescott Nuno Valente Van der Meyde Carsley Arteta Osman Anichebe Johnson

Blackburn: Friedel Mokoena Ooijer Khizanishvili Todd (c) McEveley Bentley Kerimoglu Gamst Pedersen Derbyshire Gallagher.

Statystyki:

EVERTON - BLACKBURN
1 Gole 4
3 Celne strzały 8
13 Niecelne strzały 3
4 Zablokowane strzały 1
8 Rzuty rożne 5
14 Faule 25
4 Spalone 5
2 Żółte kartki 4
0 Czerwone kartki 0
53,9% Posiadanie piłki 46,1%


«wstecz