|
Everton - Liverpool 3:0 9 wrzesnia, Goodison Park
W pierwszym meczu 4 kolejki Premiership stało się cos czego chyba nikt się nie spodziewał. Everton na swoim stadionie podejmował Liverpool. Mimo, iż wydawało się, że faworytem są goscie to The Toffees zrobili bardzo miła niespodziankę swoim kibicom ogrywajac swoich rywali aż 3-0! Były to już 204 (w lidze 175) derbowy mecz pomiędzy tymi zespołami. Był to napewno bardzo udany rewanż za ostatnia porażkę z The Reds kiedy to przegralismy 3-1. Chyba wszyscy spodziewalismy się meczu walki, nerwów oraz emocji. I nie pomylilismy się. Piłkarze na boisku zostawili bardzo dużo zdrowia. Dla przykładu norweski piłkarz Riise z powodu kontuzji kostki musiał opuscić boisko przez co osłabił ekipe przyjezdnych, ponieważ wczesniej Rafa Benitez przeprowadził 3 zmiany. Miejmy nadzieję, że lewy obrońca Liverpoolu szybko powróci do zdrowia. Wydawało się również, że mecz ten będzie pełen brutalnych zagrań, a arbiter będzie miał masę pracy. Lecz Poll wyraznie panował nad sytuacja na boisku. Pierwsze minuty gry były bardzo wyrównane ze wskazaniem na Everton. Już kilka minut po rozpoczęciu gry Andy Johnson znalazł się w dobrej sytuacji lecz Reina obronił strzał. Na pierwsza grozna odpowiedz Liverpoolu czekalismy do 15 minuty. Peter Crouch otrzymał dobrą piłkę z narożnika i uderzył noga lecz obok bramki. Chwilę pózniej Howard skutecznie choć na raty bronił strzały Fowlera. Gra była dosć wyrównana choć coraz bardziej i częsciej do głosu dochodzili podopieczni Beniteza, lecz to my zdobylismy pierwsza bramkę. W 24 minucie z prawej strony jeden z piłkarzy The Toffees miękko wrzucił piłkę w pole karne, tam Lee Carsley głowa zagrał na pamięc do Tima Cahilla, który strzałem z bliskiej odległosci pokonał bramkarza Liverpoolu. Duży udział przy tym golu miał również Leon Osman, który swietnie przyblokował ciałem Steve Finnana dzięki czemu Timbo znalazł w 100% sytuacji. Goscie szturmem rzucili się do odrabiania strat lecz bezskutecznie. Najpierw szczęscia próbował z dystansu Gerrard lecz piłka minęła lewy słupek bramki Evertonu. Chwilkę pózn iej Liverpool miał kolejna dobra okazję. Tym razem z prawej strony pola karnego uderzał Luis Garcia lecz Howard wybronił piłkę. Piłka jeszcze potoczyła się do Gerrarda, który uderzył nia w słupek lecz był na spalonym. Piłkarze Evertonu oddali pole rywalom i coraz bardziej byli zdesperowani by wyrównać lecz obrona gospodarzy z Howardem na bramce spisywała się znakomicie. Gdy wydawało się, że lada moment Liverpool wyrówna okazywało się, że bramkę strzelał znów Everton. W 36 bramkę zdobywa Andy Johnson po poważnym błędzie obrońców The Reds, a dokładniej Carraghera. W efekcie nasz napastnik znalazł się przed Jose Reina i pokonał go płaskim strzałem w krotki róg. A więc do szatni piłkarze Evertonu schodzili z dwubramkowym prowadzeniem. Jako pierwszy w drugiej połowie zaatakować postanowił Fabio Aurelio lecz jego wolej z dużej odległosci był niecelny. Pare minut pózniej głowa uderzał Fowler, lecz Howard bez problemu złapał piłkę. Chwilkę pózniej po raz kolejny losy spotkania próbował odmienić Gerrard, ale jak zwykle nieskutecznie. Jego strzał z ostrego konta minał lewy słupek bramki Evertonu. Everton nie ograniczył się tylko do gry z kontry, bo kilka munut pózniej przed szansą na druga bramkę stanał Andy Johnson. Niestety AJ minimalnie minał się z swietnym dosrodkowaniem Osmana. Wysiłki piłkarze Liverpoolu wciaż wydawały się bezowocne. Lecz 75 min arbiter mógł podyktować rzut karny dla gosci po tym jak Gerrard próbował dosrodkować w pole karne lecz podanie przeciał Hibbert. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że piłka odbiła się od ręki leżacego obrońcy Evertonu. W końcówce meczu The Toffees mieli kolejną szanse na podwyższenie prowadzenia. Niestety Gary Naysmith uderzył ponad poprzeczka. Szkoda tej sytuacji dlatego, że Reina praktycznie nie mógł nic zrobić i gdyby szkocki obrońca spokojnie przymierzył to kibice Evertonu już wtedy cieszyli by się z kolejnej bramki. Lecz co ma wisieć nie utonie i Everton po raz 3 w dzisiejszym dniu pokonuje bramkarza Liverpoolu. Tym razem fatalnie zachował się w bramce Reina, który strzał Carsley'a z 25 metrów w sam srodek bramki, odbił wprost w Andy Johnsona, a ten spokojnie pokonał głowa Hiszpana. Po chwili sędzia zakończył mecz i kibice Evertonu mogli dać wyraz szału radosci, zas fani Liverpoolu ze smutkiem pospiesznie opszuszczali Goodison Park. Żółte kartki : Yobo - Riise, Sissoko, Hyypia Noty od Skysports: Everton: Tim Howard 7, Tony Hibbert 6, Joseph Yobo 6, Joleon Lescott 6, Gary Naysmith 7, Leon Osman 7, Philip Neville 6, Lee Carsley 8, Mikel Arteta 6, Tim Cahill 8, Andrew Johnson 9, James Beattie 5, Nuno Valente 5. Liverpool: Jose Reina 6, Steve Finnan 6, Jamie Carragher 5, Sami Hyypia 5, Fabio Aurelio 6, Steven Gerrard 6, Xabi Alonso 6, Momo Sissoko 6, Luis Garcia 7, Robbie Fowler 6, Peter Crouch 6, John Arne Riise 6, Jermaine Pennant 5, Dirk Kuyt 7. Statystyki: Everton FC - Liverpool FC 3 Gole 0 4 Strzały celne 4 2 Strzały niecelne 14 2 Strzały blokowane 2 2 Rzuty rożne 11 3 Spalone 4 23 Faule 14 1 Żółte kartki 3 0 Czerwone kartki 0 48% Posiadanie piłki(%) 52% «wstecz |