|
Everton - Luton 4:0 24 października, Goodison Park
Źle będą wspominać dzisiejszy wieczór piłkarze Luton, którzy od przedstawiciela Premiership dostali solidną lekcję piłki. Wynik 4:0 mozna i tak uznać za szczęśliwy dla ekipy Championship. Do meczu przystąpiliśmy z kilkoma poważnymi zmianami w stosunku do ubiegłej soboty. Neville i Yobo dostali szanse na odpoczynek, Howard był niezdolny do gry, zaś Beattie usiadł na ławce. Ich miejsce zajęli Stubbs, Osman, Turner i McFadden, zaś Simon Davies wystąpił jako skrzydłowy. Już na samym początku pokazaliśmy, że chcemy jeszcze w pierwszej połowie zapewnić sobie awans do kolejnej rundy Pucharu Ligi. Okazji nie wykorzystali Johnson i Carsley, jednak w 21 minucie po dośrodkowaniu Artety i zgraniu Lescott'a, głową piłke do bramki gości skierował niezawodny Tim Cahill otwierająć wynik meczu. W 33 minucie po świetnej akcji Johnson'a piłke do własnej bramki skierował Keith Keane. Luton grało bardzo ambitnie jednak nie da się ukryć, że Niebiescy byli tego dnia nie do przejścia. Kolejna okazja to 43 minuta i rzut karny, niestety przestrzelony przez i tak fenomenalnego dzisiejszego wieczoru Artete. Na początku drugiej połowy, bo w 53 minucie, było już po meczu, kiedy po akcji Artety i Cahill'a, reprezentant Szkocji James McFadden umieścił piłkę w siatce po raz trzeci. W 60 minucie kolejna bardzo groźna akcja Evertonu, kiedy Arteta huknął prosto w słupek. Iain Turner natomiast nie miał wiele pracy pod swoją bramką i mógł spokojnie zachować czyste konto. W 83 minucie rezerwowy Victor Anichebe, ustalił wynik meczu na 4:0 strzełem z lewej strony pola karnego. Spokojne zwycięstwo w III rundzie Carling Cup było okupione tylko jedną ofiarą - po jednym ze starć w powietrzu kapitan David Weir był zmuszony zakończyć spotkanie i na noszach udać się do szpitala. |