|
Blackburn - Everton 0:0 2 lutego, Ewood Park
W kolejnym dobrym spotkaniu w naszym wykonaniu, wyszliśmy tylko z jednym punktem. Po raz kolejny sędziowie pokazali że Everton nie jest ich ulubieńcem, ponieważ kilka ich decyzji kosztowały nas bardzo cennych dwóch punktów.
W pierwszej połowie David Dunn za celowe, cyniczne zagranie ręką powinien wylecieć z boiska, a w drugiej połowie sędzia liniowy uznał że Andy Johnson w początkowej fazie akcji był na spalonym przez co nie uznał prawidłowo zdobytej bramki. Everton rozpoczął wyjazdowe spotkanie w optymalnym składzie jeśli chodzi o umiejętności piłkarzy dostępnych na ten mecz. Na mecz powrócili niepewni występu Leon Osman oraz Tim Cahill. W składzie figurował również Leighton Baines, który przez cały sezon ma kłopoty z kostką. Od początku meczu dominowaliśmy na Edwood Park a dowodem tego było kilka sekwencji dobrych podań z strony Artety Cahilla i Osmana. W 14 minucie dobrą akcje zapoczątkował Johnson, podał do Artety który na prawym skrzydle znalazł dobrze ustawionego Philla Nevilla. Bardzo dobre dośrodkowanie naszego kapitana świetną interwencją wyłapał Friedel. Pare minut później pomocnik gospodarzy David Dunn mógł doprowadzić do kontuzji naszego playmakera Artete, jednak Hiszpan zdołał uciec w ostatniej chwili nogami i uniknął zagrożenia. Za to niebezpieczne zagranie Dunn został ukarany żółtą kartką. Arteta mógł przełamać bezbramkowy remis w pierwszej połowie kiedy to znalazł sobie miejsce do strzału z przed pola karnego, jednak jego strzał po ziemi dobrze sparował Friedel na rzut rożny. Arteta podszedł do jego wykonania, piłka w końcu znalazła droge do Osmana który niemal z tej samej pozycji co Arteta przed chwilą strzelał w ten sam róg, jednak jego strzał minimalnie chybił. Bentley miał swoją pierwszą sytuacje w meczu na trzy minuty przed przerwą, jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Tima Howarda. W doliczonym czasie gry strzał głową Johnsona z linii bramkowej wybił obrońca gospodarzy. W pierwszej połowie jeszcze miała miejsce wspomniana już wcześniej kontrowersyjna decyzja sędziego, który to nie pokazał drugiej żółtej kartki dla Dunna. Phil Neville w strefie środkowej boiska wyprowadzał akcje, przerzucił on piłkę na wysokości klatki piersiowej Dunna, a ten jakby był zawodnikiem drużyny koszykówki wyciągnął rękę ku piłce i zatrzymał akcje. Nie ma wątpliwości że za to zagranie powinna być co najmniej żółta kartka, jednak sędzia okazał się miłosierny dla pomocnika który potem opuścił plac gry zostając zmieniony przez McCarthy'ego. Drugą połowę świetnie rozpoczęli zawodnicy Blackburn, ponownie Bentley oddał strzał z dystansu i w tym wypadku był on o wiele bardziej groźny niż jego poprzednia próba. Praktycznie nie pokryty strzelił mocno w światło bramki jednak Howard był tam gdzie powinien i w dalszym ciągu było 0:0. Zawodnicy The Toffees nie pozostawali dłużni i także stworzyli groźną sytuacje. Wspaniałe podanie Artety po ziemi przeszło przez całą długość pola karnego i znalazło niekrytego Fernandesa, który to w niemal 100% sytuacji zachował się jak amator i strzelił po ziemi, gdzie były nogi Friedela. Po raz kolejny Arteta był zatrzymany nieprzepisowo przez brutalnie grających zawodników Blackburn. Biegł on bardzo szybko blisko prawej linii bocznej boiska, kiedy to spóźnionym wślizgiem Emerton go faulował. Hiszpan przeleciał z 5 metrów po trawie i zatrzymał się dopiero w stercie śniegu która zalegała przy liniach bocznych. Za to groźne zagranie Australijczyk został ukarany żółtą kartką. Fernandes miał okazje do rehabilitacji za niewykorzystaną "setkę", kiedy to podszedł do wykonania rzutu wolnego z odległości 30 metrów. Jego potężny strzał zatrzymał jedynie słupek bramki Friedela który nawet nie zareagował. Dużo pracy wykonał tutaj Lee Carsley, który stojąc od prawej strony muru jak buldożer zepchał go na lewo. W 85 minucie wszyscy Evertonians oglądający to spotkanie wyskoczyli z radośći z krzeseł. Wspaniale zachował się Vaughan który pierwsze zgrał sobie na wolne pole piłkę głową, wspaniałym sprintem prześcignął obrońców i wślizgiem podał piłkę do Johnsona który miał pustą bramkę przed sobą ponieważ Friedel pobiegł do Vaughana. AJ takiej sytuacji nie mógł zmarnować i było 1:0 dla Evertonu. W tym momencie sędzia boczny widocznie chciał być pokazywany w wszystkich relacjach tego meczu ponieważ uznał on że AJ był w początkowej fazie akcji na spalonym. Jednak taka interpretacja jest bardzo sporna ponieważ akcja ta toczyła się chyba przez 30 sekund, a AJ był na spalonym tylko w 3 pierwszych sekundach tej akcji. Trzecią kontrowersyjną decyzją było nie przyznanie Evertonowi ewidentnego rzutu karnego na Johnsonie wcześniej w drugiej połowie jednak do takich sytuacji się już przywyknęliśmy chociażby w zeszłym sezonie. Spotanie bardzo dobre w naszym wykonaniu, szkoda tylko że w trzecim meczu pod rząd nie potrafimy strzelić bramki. AJ w tym meczu robił wszystko co do niego należało i jego nie ma co obwiniać o brak bramek ponieważ jedną strzelił a przy reszcie sytuacji był agresywnie zatrzymywany przez zawodników Blackburn. Martwi brak formy strzeleckiej Cahilla, może to przez tą kontuzje ostatnio. Czekamy na powrót Yakubu z Pucharu Narodów Afryki i może nasz bilans bramkowy po tym się poprawi. Dzisiaj Nigeria gra spotkanie ćwierćfinałowe z Ghaną i może nasze Super Orły już dzisiaj odpadną z turnieju. Blackburn: Friedel, Emerton, Ooijer, Khizanishvili, Warnock, Reid, Derbyshire (73' Tugay), Bentley, Dunn (56' McCarthy), Pedersen, Santa Cruz Everton: Howard, Neville, Jagielka, Lescott, Baines, Arteta, Carsley, Fernandes, Osman (75' Vaughan), Cahill, Johnson. Blackburn - Drużyna - Everton 0 - Bramki - 0 3 - Strzały celne - 4 10 - Strzały niecelne - 6 0 - Zablokowane strzały - 0 4 - Rzuty rożne - 9 18 - Faule - 15 1 - Spalone - 3 4 - Żółte kartki - 2 0 - Czerwone kartki - 0 Żółte kartki: Dunn, Khizanishvili, Emerton, Pedersen - Howard, Arteta Widzów: 27,946 Sędzia: Alan Wiley |