Chelsea - Everton 2:1

8 stycznia, Stamford Bridge


Everton przegrał pierwszy półfinałowy mecz Carling Cup z Chelsea 1:2. Nie jest to zły wynik, jednak jednak jeśli pomyśleć, że równie dobrze to my mogliśmy wygrać to krew może się zagotować.

A krew na pewno się zagotowała w żyłach Evertonians po kolejnym frajersko straconym golu i przegraniu meczu w ostatnich sekundach. Tym razem padło na Joleon'a Lescott'a.

Na mocno osłabiony skład Chelsea, David Moyes wystawił najsilniejszą możliwie ekipę, co oczywiście wobec braku Artety, Osman'a i Pienaar'a jest określeniem trochę na wyrost. The Toffees mieli dziś idealną okazję do zmazania plamy z sobotniego pucharowego blamażu z Oldham.

Everton nie zaczął dobrze meczu, ale też gospodarze nie postawili wysoko poprzeczki. Chelsea przeważała, ale bez dobrych okazji do zdobycia gola. Przynajmniej do 26 minucie, kiedy z lewej strony pola karnego Shaun Wright-Phillips bardzo ładnym strzałem "odbił" piłkę od długiego słupka tak, że wpadła ona do bramki wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie.

Jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędzia mógł gwizdnąć karnego dla Chelsea po ostrym wejściu Lescott'a w Pizzaro.

Pierwsza połowa w naszym wykonaniu mało ciekawa. Yakubu zupełnie niewidoczny, Johnson głównie sprintował, McFadden szarpał, ale zupełnie nic z tego nie wynikało poza traceniem piłki.

Druga połowa była żywsza, jednak jej początek nadal toczył się pod dyktando Chelsea. Punktem zwrotnym była czerwona kartka dla John Obi Mikel'a w 54 minucie, po bardzo ostrym i niebezpiecznym wejściu w Neville'a.
Everton zwietrzył swoją okazję w przewadze jednego zawodnika i ostro przycisnął Londyńczyków.

Po jednym z rzutów wolnych wychodzący z bramki Hilario popełnia błąd i w zamieszaniu w polu karnym Yakubu znakomitym, silnym strzałem umieszcza piłkę w okienku Portugalczyka dając Evertonowi wyrównanie.

Chwile później po przepięknym odegraniu piętą Nigeryjczyka, James McFadden wyszedł na znakomitą pozycję, jednak mimo ostrego kąta zdecydował się strzelać i w efekcie piłka odbiła się tylko od słupka.

Pod koniec meczu zaczęliśmy bronić wyniku, jednak celu nie osiągnęliśmy. Fatalne nieporozumienie Howard'a i Lescott'a spowodowało, że od naszego obrońcy będącego pod presją Wright-Phillips'a piłka odbiła się niczym od ściany i wtoczyła się do bramki Amerykanina w 92 minucie.

W ostatniej akcji Lescott mógł się zrehabilitować jednak będąc w sytuacji sam na sam (!!!) z Hilario....nie wiem jak to napisać...kopnął w niego piłkę ? W każdym bądź razie po zawaleniu gola, nie wykorzystał idealnej okazji na wyrównanie.

Rewanż za dwa tygodnie. Aby pojechać na Wembley nie możemy sobie pozwolić na idiotyczne błędy, nawet bez nich będzie ciężko pokonać obrońców Pucharu, ale nie jest to niemożliwe.


Chelsea: Hilario, Belletti, Alex, Carvalho, Bridge, Wright-Phillips, Mikel, Ballack, Malouda (90' Ben-Haim), Joe Cole (61' Sidwell), Pizarro (83' Ferreira)

Everton: Howard, Hibbert, Yobo, Jagielka, Lescott, Cahill, Neville, Carsley, McFadden, Johnson, Yakubu (89' Anichebe)


Statystyki:

Chelsea - Drużyna - Everton

2 - Bramki - 1
3 - Strzały celne - 2
6 - Strzały niecelne - 3
11 - Zablokowane strzały - 1
5 - Rzuty rożne - 1
12 - Faule - 10
3 - Spalone - 1
2 - Żółte kartki - 4
1 - Czerwone kartki - 0
58% - Posiadanie piłki - 42%



Strzelcy: 26' Wright-Phillips, 90' Lescott-sam. - 64' Yakubu
Żółte kartki: Joe Cole, Belletti - Carlesy, Hibbert, Neville, Johnson
Czerwona kartka: 55' Mikel
Widzów: 41,178
Sędzia: Peter Walton


«wstecz