|
Fulham - Everton 1:0 16 marca, Craven Cottage
Craven Cottage od lat jest twierdzą nie do zdobycia dla The Toffees i tak też było tym razem. Everton odniósł dziś pierwszą porażkę w roku 2008 w wyjazdowym meczu z Fulham, zaś strzelcem zwycięskiego i równocześnie jedynego gola w spotkaniu był Brian McBride.
42 lata. Dokładnie tyle trwa niemoc Evertonu na stadionie Fulham. Ostatnim piłkarzem The Toffees, który zdobył na Craven Cottage gola dającego 3 punkty był... Alan Ball w 1966 roku. Jednak pomimo swojej fatalnej passy na tym stadionie przed spotkaniem za zdecydowanego faworyta uchodził Everton. Jednak tego dnia nic nie układało się tak jak powinno dla drużyny Davida Moyesa. Najpierw testy medyczne wykluczyły z gry Victora Anichebe, który z tego powodu nie mógł zostać powołany do meczowej szesnastki, by potem po zaledwie kwadransie gry z boiska zszedł kontuzjowany Andrew Johnson. W jego miejsce wszedł Tony Hibbert, który natychmiastowo zajął miejsce na prawej obronie. Początek spotkania był w wykonaniu Evertonu bezbarwny. Akcje ofensywne The Toffees najczęściej kończyły się niedokładnym podaniem lub rozbijały się na nadzwyczaj dobrze grającej defensywie gospodarzy. Z drugiej zaś strony było bardzo podobnie i ataki Fulham nie stanowiły żadnego zagrożenia pod bramką Howarda. Mecz ten nie obfitował w duże ilości pięknych akcji, zagrań, okazji czy strzałów i w pierwszej połowie Everton popisał się tylko trzema strzałami. Dwa z nich oddał Yakubu, której jednak zostały wyłapane przez bramkarza Fulham. Trzeci strzał oddał Pienaar, jednak jego uderzenie odbiło się od Leona Osmana po czym przeleciało obok bramki. Fulham zaś popisało się uderzeniem Jimmy'ego Bullarda... które przeszło, a właściwie przeturlało się parę dobrych metrów obok bramki Howarda. Szczęścia jeszcze próbował Brian McBride, jednak jego uderzenia z woleja również minęło bramkę Evertonu. Druga połowa właściwie nie różniła się znacząco od pierwszej, ale z minuty na minutę coraz częściej groźne akcje konstruowało Fulham. Jednak najczęściej kończyły się one na Yobo lub Jagielce, zaś Howard właściwie nie miał nic do roboty. Pierwszy groźny strzał gospodarze oddali w 67 minucie. I niestety był to gol. Fulham, a konkretniej były zawodnik Evertonu Simon Davies przeprowadził szybką kontrę lewą boiska i dośrodkował w środek pola karnego. Lot piłki w polu karnym zmienił Yobo, jednak na nieszczęście ta trafiła wprost na głowę Briana McBride, a ten pewnie pokonał Tima Howarda. Everton oczywiście rzucił się do odrabiania strat, jednak dobrych do tego okazji była właściwie jedna. Mikel Arteta posłał w pole karne piłkę z rzutu rożnego wprost na głowę Yobo, jednak ten z 6 metrów nie potrafił celnie uderzyć. Co gorsza, Fulham mogło nawet później podwyższyć prowadzenie, jednak tym razem nie popisał się Davies, który zepsuł świetną okazję. David Moyes właściwie nie mógł nic zrobić, ponieważ nie miał na ławce rezerwowych żadnego napastnika. W akcie rozpaczy do linii ataku przeszedł... Joleon Lescott lecz nawet on nie był w stanie realnie zagrozić bramce rywali. Do ostatniej minuty meczu Everton naciskał na Fulham, lecz nie potrafił sobie stworzyć dogodnych okazji strzeleckich i niestety poniósł zasłużoną porażkę z przedostatnim w tabeli Fulham. Porażka ta oddala nieco marzenia kibiców i piłkarzy Evertonu o czwartym miejscu w tabeli Premier League, zwłaszcza w obliczu sobotniego zwycięstwa Liverpoolu nad Reading. Na ten moment The Toffees ma 3 punkty straty do swojego rywala zza miedzy. Fulham: Keller, Stalteri, Hughes, Hangeland, Konchesky, Andreasen, Bullard (85' Volz), Murphy (74' Bocanegra), Davies, E. Johnson, McBride (88' Dempsey) Everton: Howard, Neville, Jagielka, Yobo, Lescott, Arteta, Carsley, Osman, Pienaar (64' Baines), A. Johnson (14' Hibbert), Yakubu Fulham - Drużyna - Everton 1 - Bramki - 0 2 - Strzały celne - 4 8 - Strzały niecelne - 3 3 - Rzuty rożne - 3 14 - Faule - 7 2 - Spalone - 1 1 - Żółte kartki - 0 0 - Czerwone kartki - 0 53% - Posiadanie piłki - 47% Strzelcy: 66' McBride Żółte kartki: Murphy Widzów: 25,262 Sędzia: Steve Bennett |